Pomysł na wyjazd do Australii pojawił się naszych głowach nieco ponad rok temu. Od tego czasu powoli, lecz skutecznie parliśmy do przodu, realizując kolejne punkty z check listy. Problemem okazał się IELTS, gdzie za każdym razem z jednego bandu brakowało pół punktu. Po trzecim egzaminie zdecydowaliśmy, że jedziemy na wariata i na miejscu będziemy się martwić o wizę i pracę.

Wyjeżdżając z Polski liczyłem, że będę w końcu w stanie korzystać z dobrodziejstw XXI wieku w postaci pełnoprawnych aplikacji i usług. Nie jest tajemnicą, że Polska traktowana jest przez dostawców usług jako kraj trzeciego świata, a wszystkie nowinki, nowe usługi i ciekawe produkty, w najlepszym wypadku są u nas wybrakowane.

Jedną z pierwszych czynności jakie powinno się wykonać po wylądowaniu w Australii, jest zorganizowanie środka transportu. Odległości w Australii są ogromne i stwierdzenie, że 30 km jest blisko, nikogo nie dziwi. Najprostszą opcją jest wynajęcie samochodu jeszcze przed przylotem, ale rozwiązanie to w perspektywie tygodni spędzonych na szukaniu pracy lub zwiedzaniu, nie wydaje się najrozsądniejsze. Na kilka pierwszych dni taki samochód będzie dobrym rozwiązaniem, ale trzeba znaleźć coś tańszego.

Zanim przyjechaliśmy do Australii, sprawdziliśmy ceny codziennych artykułów oraz szeroko rozumiane koszty życia.Wszystkie fora, blogi oraz znajomi będący w Australii mówili, że życie w tym kraju jest drogie. Nieco sięprzestraszyliśmy, że wyprowadzka na antypody spowoduje znaczące pogorszenie standardu życia. Jak się okazało, życie wPolsce jest tak absurdalnie drogie, że ceny jakie tutaj zobaczyliśmy, nie były tak szokujące, jak początkowozakładaliśmy.

Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego, małego kroku.

Powyższy cytat idealnie pasuje do naszej sytuacji. Jako powsinogi zjeździliśmy kawał świata i za każdym razem jak wracaliśmy, jakaś niewielka cząstka nas, zostawała gdzieś tam. Cały czas żartowaliśmy, że fajnie byłoby wyjechać, snuliśmy plany i palcem po mapie przeprowadzaliśmy się w różne miejsca. Aż pewnego razu stwierdziliśmy - jedziemy! Nie będziemy teraz opisywać szczegółów naszej decyzji, na to przyjdzie jeszcze czas. Zamiast tego przedstawimy nasze spojrzenie na bieżące tematy, ceny, ludzi, urzędy, eventy czyli wszystko to, o czym przeczytacie na blogu. Postaramy się zapewnić ciekawe i użyteczne informacje oraz odpowiadać w miarę możliwości na wszystkie pytania. Zatem do rzeczy.

Przygotowania do wyjazdu staraliśmy się zorganizować najlepiej jak potrafiliśmy i z perspektywy czasu wydaje mi się, że ciężko byłoby to zrobić lepiej (wprawdzie zabrakło nam co najmniej dnia na pakowanie, ale tak to już jest z Asią ;) ). Wprawdzie zostało jeszcze kilka tematów, które zweryfikujemy po wylądowaniu, ale wydaje się, że jesteśmy gotowi. Jedziemy nieco na wariata, ponieważ starania o wizę nieco się przeciągają i będziemy na miejscu je kontynuować. W międzyczasie będziemy szukać pracy oraz własnego M.

Mamy nadzieję, że nasz blog Wam się spodoba i dzięki niemu uzyskacie odpowiedzi na wszystkie Wasze pytania.