17 września 2016

Komunikacja miejska vs. samochód



Jedną z pierwszych czynności jakie powinno się wykonać po wylądowaniu w Australii, jest zorganizowanie środka transportu. Odległości w Australii są ogromne i stwierdzenie, że 30 km jest blisko, nikogo nie dziwi. Najprostszą opcją jest wynajęcie samochodu jeszcze przed przylotem, ale rozwiązanie to w perspektywie tygodni spędzonych na szukaniu pracy lub zwiedzaniu, nie wydaje się najrozsądniejsze. Na kilka pierwszych dni taki samochód będzie dobrym rozwiązaniem, ale trzeba znaleźć coś tańszego.

Pierwszym wyborem będzie komunikacja miejska. Ta jest w Melbourne całkiem niezła, niestety im dalej od centrum, tym trudniej się do niej dostać. Dlatego jeśli planujecie mieszkać dalej od centrum, celujcie w okolice dworców, inaczej samochód będzie koniecznością.

Poruszanie się komunikacją miejską w Melbourne jest możliwe pray użyciu party magnetycznej myki. Do wyboru mamy dwa plany - money oraz pass. Myki money jest usługą pre paid i zalecania jest dla sporadycznych podróży komunikacją miejską. Cena za bilet wynosi około 3-4 dolary. Taki bilet jest ważny przez dwie godziny. Maksymalna dzienna opłata wynosi niecałe 8 dolarów (powyżej tej kwoty opłata nie jest już naliczana), więc jeśli czeka nas dużo jeżdżenia w jeden dzień, nie wyczyści to nam portfela.
Druga opcja - myki pass jest usługą długoterminową i pozwala na zakup biletu tygodniowego lub co najmniej miesięcznego. Maksymalny czas na jaki można kupić to rok. Myki pass uprawnia do nielimitowanej ilości przejazdów komunikacją miejską. Cena za jeden dzień wynosi niecałe 5 dolarów.

Jeśli okaże się, że komunikacja miejska nie spełnia naszych oczekiwań, lub będzie możliwość parkowania w centrum bez dodatkowych opłat, wówczas sensowne wydaje się wypożyczenie lub kupienie samochodu. Zacznijmy od ostatniej opcji. Samochód można kupić już za 500 dolarów. Mimo iż wydaje się to być ciekawą opcją, należy być świadomym dodatkowych opłat, które mogą się pojawić. Aby samochód mógł jeździć po drodze, musi posiadać rejestrację. Kosztuje ona kilkaset dolarów i jej cena różni się w zależności od tego, czy samochód jest sprowadzony spoza stanu, czy kupiony na miejscu.
Kolejna opłata to Roadworthy Certificate, czyli odpowiednik naszego przeglądu. O ile sam przegląd to koszt około 80 dolarów, tak naprawa wszystkiego, co znajdzie mechanik zamyka się zazwyczaj w kwocie 2000 dolarów (może być o wiele mniej, ale to zależy tylko i wyłącznie od mechanika).
Na koniec pozostaje ubezpieczenie, którego dokładnie nie sprawdziliśmy, ponieważ poprzednie ceny skutecznie zniechęciły nas do zakupu samochodu. Z informacji uzyskanych od znajomych, koszt ubezpieczenia to kolejne kilkaset dolarów.
Podsumowując wszystkie koszty, wychodzi że samochód za 500 dolarów kosztuje tak naprawdę około 3-4 tysiące dolarów.

Skoro kupno samochodu nie jest na początek sensownym rozwiązaniem, co pozostaje? Wynajem. Przy czym standardowe firmy wynajmujące samochody raczej odpadają ze względu na cenę oraz ograniczenia w możliwości eksploatowania auta (limit kilometrów, zasięg na jaki można oddalić się od centrum, ograniczone ubezpieczenie, itp.). Warto rozejrzeć się za prywatnym wynajmem samochodu. Dosyć często w serwisach typu Gumtree (odpowiednik polskiego OLX) pojawiają się oferty wynajmu prywatnego samochodu. Warunki są tutaj różne i zależą tylko od wynajmującego. Nam udało się znaleźć firmę, która wynajmuje stare samochody za bezcen. Trafiliśmy na Toyotę Corollę z 1993 roku, po niewielkim remoncie, w dobrym stanie, z kompletnym ubezpieczeniem. Cena - 440 dolarów za miesiąc. Pojeździmy nią 2-3 miesiące i zaczniemy rozglądać się za własnymi czterema kółkami.
Zanim jednak wynajmiecie samochód, upewnijcie się, że firma, od której bierzecie auto, jest warta uwagi. Można znaleźć kilka serwisów, które oferują tani wynajem, ale jak się okazuje, jakość samochodu jest tragiczna.

Odnośnie prowadzenia samochodu, dowiedzieliśmy się w tutejszym urzędzie komunikacji (VicRoads), że do prowadzenia pojazdu wystarczy polskie prawo jazdy, ale dla spokoju ducha lepiej wyrobić prawo jazdy międzynarodowe.

Warto również pamiętać o jeszcze jednej opłacie, jeśli zamierzanie poruszać się samochodem. Opłacie za autostradę. Nie jest ona wysoka, ale nie uiszczenie płatności w terminie, skutkuje wysokim mandatem. Dlatego zanim wyruszymy w drogę, warto założyć konto w serwisie CityLink lub EastLink i pilnować opłat. Te naliczane są na podstawie zdjęcia wykonanego przed wjazdem na płatny fragment autostrady. Opłata za jeden przejazd wynosi niecałego dolara.

Na koniec autko jakie udało nam się wynająć. Szału nie ma, ale przynajmniej zawozi nas tam, gdzie chcemy się znaleźć.

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.